Zmiany

Na początku wszystkich, którzy się o mnie martwią przepraszam, że się nie odzywałam, ale mam problemy techniczne z komputerem od kilku dni. Jesteśmy w trakcie naprawiania, ale nie jest dobrze. Chyba będę musiała poprosić Mikołaja o nowy Mrugnięcie okiem

Niestety sprawa w przedszkolu rozwiązała się, tak jak nie chcieliśmy. Przedszkole a dokładniej Hongfa zdecydowała zrezygnować ze wspólpracy z naszą Agencją i nami. Co było powodem? Jest kilka wersji i każda strona ma swoją. Ja nie będę się wypowiadać w tej kwestii. Po prostu to przemilcze…

Nie pozostało nic innego jak spakować cały chiński dobytek i Agencja zdecydowala przenieść mnie do innego miasta. Oczywiście jest mi przykro opuszczać Dongguan zaklimatyzowałam się, zaczęło się wszystko układać, nowi znajomi, ulubione miejsca, ale wiadomo życie i nie dziwi nicMrugnięcie okiem Mam nadzieję, że zmiany wyjdą na lepsze. Będę teraz stacjonować w Jiangmen, mieście w którym miałam być na początku ( sama sobie wybrałam). Ruszam jutro skoro świt i rozstaję siez Radkiem, który zamieszka do czasu znalezienia pracy z naszymi Agentami. Radka ,,zastapi” Alicja, która mieszka w Jiangmen i też pracuję w przedszkolu, ale niestety nie w tym samym co ja.

Urodziny Radzia

Od poniedziałku koniec laby i zaczynam pracować w chińskim przedszkolu z prawdziwego zdarzenia. Czeka mnie również urządzanie nowego mieszkania, będę w nim sama no i odkrywanie nowego miasta. Postaram się coś napisać o pierwszych wrażeniach very soon!!!

Prezenty

Afera goni afere

Nasza sytuacja ciągle czeka na rozwiązanie. Podobno jutro się dowiemy co z nami będzie. Póki co ciągle urlopujemy. Od 4 dni pogoda nie sprzyja leje deszcz, więc nadrabiam zaległości filmowe z całego życia, a nawet uskuteczniłam pierwszy ciuchowy shopingŚmiech i rozwijam moje umiejetności targowania się.

Każda ze stron mówi co innego, nie wiadomo gdzie jest prawda i komu ufać. Agencja tłumaczy nam, że probem nagle powstał, bo nie jesteśmy native i nie chcą zapłacić. Z kolei przedszkole stara nam się powiedzieć, że Agencja ma siedzibę w Hong Kongu, a to jest źle, bo większe podatki trzeba płacić i w ogóle coś jest nie tak z formalnościami ze strony Agencji. Później zaproponowano nam prace bezpośrednio dla Hongfy, ale skoro nie mamy wizy pracowanieczej to jest duży problem.  Ciekawa sprawa wyszła również, bo podobno chińskie przedszkola nie mogą zatrudniać bezpośrednio obcokrajowców. I tak toczy się życie w niepewności, tak podbno też wygladają interesy w Chinach.

Napoje wyskokowe

Podstawowe chińskie piwo to jasny lager jak np. Tsingtao, Snow, Pearl River. Można zakupić w butelce, puszce (małej, dużej) wedle potrzeby. Piwo nie jest mocne 3, 5 – 4 % i dość tanie około 3 – 5 RMB. Oczywiście można spotkać też Hainekena, Budwaisera, Corone, ale ceny powalają, a procenty niekoniecznie. W barach w dzielnicy rozrywki i rozpusty piwo kosztuję  od 20 do 50 RMB i jest większy wybór. Chiny produkują również wiele nietypowych odmian piwa, a jedną z nich jest ananasowe Pineapple Beer, produkowane z dodatkiem słodkiego syropu z ananasa i naturalnego ananasowego miąższu. Słodkie, lekkie i delikatne.

piwko anansoweposiłek

Przejdę teraz do mocniejszych trunków…chińska wódeczka i likier. Dostępna jest w powalających cenach od 2 RMB wzwyż i procentach od 40 do 60!!Można zakupić nawet w dużych plastikowych baniakach ( 10 RMB). Jedna z tańszych wersji samkiem przypomina bimber i daje niezłego kopa, ale mi nie podchodzi nawet w drynkachMrugnięcie okiem. Z kolei Maotai to sztandarowy chiński alkohol. Wódki te mają od 40 do 60% i bywają bardzo drogie (nawet kilkaset RMB), więc jeszcze nie probowałam.

wódeczka

Wina cóż wyboru zbyt dużego tu nie uraczysz, a jeśli już to ceny sprowadzają człowieka na ziemię. Najwięcej jest wina czerwonego Smutek w supermarketach można spotkać w cenie już od 30 RMB. Typowe chińsie wina ryżowe  można dostać w cenie kilkunastu RMB. Mają po 10-15% i specyficzny gorzki smak.

W Chianch  nie ma  zakazu picia w miejscach publicznych. Ja jednak nie zauważyłam by ktokolwiek spożywał alkohol w parku lub innym miejscu. Chińczycy preferują picie z jedzeniem, a ceny alkoholu w przydrożnych knajpach są takie same jak w sklepie. Nie ma też co ukrywać, że mają słabe głowy i picie alkoholu nie jest aż tak powszechne jak w Europie.

Kuchnia

Mam teorię, że kucharz w przedszkolu nas trujeMrugnięcie okiem więc postanowiłam zacząć gotować sama, w tym celu zakupiłam taki specjalny garnek z podgrzewaczem. Oczywiście makaron wychodzi mi najlepiej…dziwne jest też to, że w Chinach odkrywam i zakochuję się w kuchni włoskiej. Pesto od zawsze było moją miłością, ale teraz wielbię niesamowicie. Wszystko dlatego, że najwięcej importowanej żywności jest właśnie z Italy. Do tego sushi, które mozna nabyć za 6 RMB u Pani, która przyjeżdza rowerkiem pod Uniwersytet. Mistrzostwo!

Kuchnia chińska, a dokładniej kantońska  nie podchodzi mi zbytnio. Wiadomo, że w przedszkolu czy na stołówce jedzenie jest trochę inne, ale mimo to nie. Dużo glonów, papryczek, bakłażan, tofu, imbir jest wszędzie, pieprz syczuański i szczypiorek (bardzo nie lubię), który nas kucharz daje do wszyskiego i ryż, ryż. Większość potraw jest albo mdła albo bardzo ostra. Mają zwyczaj też mieszać smaki ostry i słodki. Jest takie chińskie przysłowie: ,,Do jedzenia nadaje się wszystko, co chodzi, czołga się, pływa i lata z plecami odwróconymi w stronę nieba”. Zastanawiam sie czy zdarzyło się mi zjeść już sczura albo psa? Raz moja koleżanka powiedziła mi, że mam się nie tak nie stresować i przestać ciagle pytać co to za mięso, bo psina jest bardzo droga, a ze szczurem różnie bywa. Mięso to głównie: wołowina, wieprzowina, ślimaki, węże, kurczaki (przeważnie to same kości). Czas  gotowania potraw jest dość krótki, co pozwala zachować naturalny smak i ubogo jeśli chodzi o przyprawy. Zupy to woda do popijania ryżu. W Chinach używa się do krojenia specjalnych tasaków, im bardziej zardzewiały tym lepiej.  Oprócz tego Chińczycy zajadają się gotowymi daniami instant (takie same jak w Polsce), suszone przysmaki w postaci kurzych stóp itp., są też fast  foody, ale wszystko tu ma inny smak.

Problemy małe i duże

Pojawiły się spięcia pomiędzy naszą agencją, a przedszkolem. Jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o kasę. Wczoraj była afera i do poniedziałku dostaliśmy od agencji zakaz chodzenia do pracy, do tego czasu przedszkole zdeklarowało się uregulować sprawunki. Jeśli tego nie zrobi, to jest kilka opcji: przeniosą nas do innego przedszkola i miasta, szukanie pracy na własną  rękę, dogadać się samemu z przedszkolem, a w najczarniejszej wersji powrót do Polszy. Zadomowiłam i przyzwyczaiłam się już trochę do życia tutaj, nie podoba mi żadna z możliwych opcji. Mam nadzieję, że przedszkole sie ogarnie!!!

Tongsha Ecological Park

Kolejny powód dla, którego powinnam zakupić rower. To urocze miejsce znjaduję się bardzo blisko Uniwerystetu.  Wybralismy się na pieszo i za wiele nie zobaczyliśmy, bo park ma około 30 km. Coś czuję, że jest tam  do odkrycia wiele ciekawych miejsc. Jest położony przy autostradzie i bardzo blisko miasta, a w ogóle tego nie słychać ani nie czuć. Bardzo podobnie jak w Songshan Lake  z tym, że bardziej kameralnie i jakoś tak swobodniej, bez tłumów. Mi miejsce bardzo przypadło do gustu i nie mogę się doczekać pierwszej przejażdzki rowerowej!

7323 img_7341img_7306

Dyskoteka gra

W sobotni wieczór pierwszy raz wyszliśmy się zabawić na miasto. Ciekawi nocnego życia Chińczyków ropoczęliśmy od kolacji w chińskiej restuaracji. W ramach ciekawostki: w Chinach nie je się na talerzach, podawane są małe talerzyki, ale to na resztki i śmieci. Wszystko jemy  w miseczce (jednej) można ją płukąć herbatą. Ceremonie jedzenie rozpoczyna się od obmycia  w herbacie owej miseczki, pałeczek i łyżki. Uczta była konkretna i bardzo nam wszysko smakowało.
Następnie ruszyliśmy do pubu, o nazwie Helens, który prowadzi Meksykanin, gdzie dołaczyła do nas Węgierska koleżanka Dagmary, także wieczór spędziliśmy w 4. Ogólnie grono naszych znajomych się powiększa, bo całe życie nocne skupia się w centralnej dzielnicy pełnej białych (najwięcej Brazylijczyków, Hiszpanów) i ciemnoskórych ludzi. Zaprosiłam jednego nawet do nas do stolika i podobno to był błąd, tak przynajmniej powiedziały mi dziewczyny, że od nich trzeba trzymać się z daleka (przynajmniej w Chinach),  jeśli nie chce się mieć problemów. Mam odmienne zdanie na ten temat, ale może rozwinę to przy okazji. Samych Chińczykow było niewielu, ale za to Chinek polujących na białych mężczyzn bardzo dużo.  Można zaobserwować ciekawą rzecz: otóż te Chinki są bardzo wyzwolone  i szczególnie wypatrują białych podstarzałych biznesmenów, których jest tu od groma. Są nawet specjalne kluby w mieście, ale nie udało nam się tam dotrzeć. Za to wylądowaliśmy w dyskotekowni dla białych, gdzie były tańce, hulańce, swawole do białego rana .  Chińczycy preferują raczej odmienny styl zabawy niż my.

W sobotni wieczór pierwszy raz wyszliśmy się zabawić na miasto. Ciekawi nocnego życia Chińczyków ropoczęliśmy od kolacji w chińskiej restuaracji. W ramach ciekawostki: w Chinach nie je się na talerzach, podawane są małe talerzyki, ale to na resztki i śmieci. Wszystko jemy  w miseczce (jednej) można ją płukąć herbatą. Ceremonie jedzenie rozpoczyna się od obmycia  w herbacie owej miseczki, pałeczek i łyżki. Uczta była konkretna i bardzo nam wszysko smakowało.
Następnie ruszyliśmy do pubu, o nazwie Helens, który prowadzi Meksykanin, gdzie dołaczyła do nas Węgierska koleżanka Dagmary, także wieczór spędziliśmy w 4. Ogólnie grono naszych znajomych się powiększa, bo całe życie nocne skupia się w centralnej dzielnicy pełnej białych (najwięcej Brazylijczyków, Hiszpanów) i ciemnoskórych ludzi. Zaprosiłam jednego nawet do nas do stolika i podobno to był błąd, tak przynajmniej powiedziały mi dziewczyny, że od nich trzeba trzymać się z daleka ,  jeśli nie chce się mieć problemów. Mam odmienne zdanie na ten temat, ale może rozwinę to przy innej okazji. Samych Chińczykow było niewielu, ale za to Chinek polujących na białych mężczyzn bardzo dużo.  Można zaobserwować ciekawą rzecz: otóż te Chinki są bardzo wyzwolone  i szczególnie wypatrują białych podstarzałych biznesmenów, których jest tu od groma. Są nawet specjalne kluby w mieście, ale nie udało nam się tam dotrzeć. Za to wylądowaliśmy w dyskotekowni dla białych, gdzie były tańce, hulańce, swawole do białego rana Śmiech Chińczycy preferują raczej odmienny styl zabawy niż my.

Życie studenckie

yyy chyba tu takiego nie ma, albo jest sekretne…Studenci żyją tylko chodzeniem na wykłady, jedzeniem ryżu, spacerami po uniwersytecie i namiętnie graja w koszykówkę i badmintona. Na początku bardzo się ucieszyłam jak dowiedziałam się, że mogę zmienić miasto i pożyć jeszcze trochę po studencku. Rozczarowałam się ogromnie. Wszystko zapewne przez wyobrażenia i doświadczenia z Polski. Każdy chyba widzi jedno mając na myśli akademik, a w nim studentów. Tutaj przypomina on zakon albo więzienie. Imprez zero, a szkoda bo miejsce ma potencjał. O godz 23.30 godzina policyjna do 7.00 do tego patrole, ochrona, portier. Chińscy studenci z resztą nie wyglądają w ogóle na rozrywkowych. Czasami chodzimy wieczorami nad uniwersyteckie jezioro po prostu posiedzieć, napić się piwa i dookoła pustki nawet nie ma się z kim zintegrować. Na weekendy większość wyjeżdża do domów, więc jest cisza i spokój.

Przedszkole zmieniło nam teraz godziny ,,nudzenia się” i od poniedziałku zaczynam od 8.00 do 12.00 i od 15.00 do 17.30.

Wieczorki taneczne

Podczas przechadzki po dzielni jak i akcji promocyjnych w różnych częściach miasta zauważyłam, że w parkach, na placach każdego wieczora odbywają się  kursy tańca albo zbiorowe ćwiczenia. Cieszy się to dużą popularnością i sprawia niesamowite wrażenie. Wszyscy się świetnie bawią, leci głośno muzyka (np Modern Talking) jest jedna lub więcej osób prowadzących. Tańczy się w parach lub jest zbiorowe naśladowanie. Nikt się nie wstydzi, część tańczy czy tam się gimnastykuję reszta się gapi  i absolutnie nikomu to nie przeszkadza. Super sprawa! Mi jednak zabrakło odwagi, żeby się przyłączyć. Może następnym razem…

Tańce

Targ

Przechadzając się wieczorem po mojej dzielni odkryłam mały bazar i centrum rozrywki mieszkańców. Są sklepiki z butami, ubraniami (made in china), fryzjer, krawcowa, apteka, supermarkiet (korzystne ceny), stoły do bilarda, a nawet dyska. Oczywiście wzbudziłam duże zainteresowanie. Chodziła za mną grupka dzieci i mnie zaczepiały, a reszta bacznie obserwowała. Czułam się trochę niezręcznie i miałam gacie pełne strachu, wiało trochę chińską patolą. Całe szczęście  uśmiechali się i odpowiadali hello. Udało mi się zakupić pierwsze chińskie buty na koturnie (nie mogłam się powstrzymać).

Wieczór filmowyPatykiDział mięsny

Kilka dni później wracając z miasta postanowiliśmy wysiąść jeden przystanek przed nasza dzielnią, gdzie również zamieszkuję klasa robotnicza. Okazało się,że mają takie samo miejsce tylko trochę większe. Zauroczeni atmosferą postanowiliśmy się posilić się lokalnymi specjałami. Były tańce,śpiewy itp szczerze to bardzo podoba mi się odkrywanie Chin w takim wydaniu. Z resztą bardzo tanie i naturalne. Centralna dzielnica jest pełna białych i taka lekko snobistyczna (oczywiście nie obrażając nikogo). Standardowo wzbudziliśmy duże zainteresowanie. Siedzieliśmy pogrążeni w rozmowie, gdy nagle ni stąd ni zowąd pojawił się Chińczyk i dosiadł się do stolika jakby był z nami umówiony na spotkanie. Radek stwierdził, że on się po prostu we mnie zakochał. Także mam pierwszego chińskiego adoratora Uśmiech Miał trochę bałagan w zębach i był lekko niesprawny, ale miło. Zagadywał mnie oczywiście po chińsku, dostał od nas szklane browara posiedział sobie, pogadał ładnie siepożegnał i poszedł. Podchodziły też dzieci jak zaprosiliśmy je, żeby z nami usiadły były wniebowzięte. Ciekawa sytuacja spotkała nas na koniec, bo okazało się, że ktoś zapłacił za nas rachunek. Nie wiemy kto to był, ale może to mój nowy chłopak…w każdym razie bardzo miło!!