Świeta?!

Na wygnaniu  przestaną chyba obowiązywać… jak wiadomo nie można mieć wszystkiego, a szkoda! W Chinach nie obchodzi się Wielkanocy i trzeba iść do huty. Za to w czwartek i piątek czeka nas wolne, bo przypada Dzień Zamiatnia Grobów zwnay Festwiwalem Ching Ming lub Qingming. Wspaniale się złożyło, bo kończy mi się wiza i muszę opuścić Chiny  i udać się do Hong Kongu, więc mój weekend zacznie się już od wtorku. Jaram się na maxa, bo bardzo tego wolnego i wyjazdu mi potrzeba…

Z okazji Świąt Wielkanocnych
życzę Wam wiosny, wiosny i jeszcze raz wiosny!
I ślę moc uśmiechów z uściskami!!!!!!!

Kogucik :-)

W gabinecie stomatologicznym

Podczas wiztyty u Doktora wspominalam o tym, że drzwi w trakcie badania są otwarte i każdy może sobie wejść. Dentysta to jest dopiero przeżycie! Gabinety przynajmniej te w mojej okolicy posiadają olbrzymie okna, które wychodzą na ulice i chodnik. Przechodnie mogą sobie obserwować co tam teżPan/Pani nam robi. Z racji, że zgubiłam gdzieś pół zęba mogłam doświadczyć osobiście jak to wygląda. Warunki panujące okejla, Pan Dentysta był miły,ale niestety nie mówił po angielsku, więc Cindy moja Asystenka robiła za tłumacza i też zagładała mi w paszcze Śmiech

Gabinet stomatologiczny 2

W Chinach można sie targować nawet u dentysty i Cindy wytargowała dla mnie  130 RMB za ratunek mojego zęba. Dodatkowo Pan Dentysta zaznaczył, że jakby się w ciągu roku coś z tym zębem działo mogę przyjść i za darmo mi go zrobi.

Ząbki

To co mi się podoba najbardziej, że większość  usług jest dostępona od razu nie trzeba się umawiać na wizyty, czekać w długich kolejkach. Masz sprawę idziesz i rachu – ciachu po kłopocie.

Śpioszek

Ostatnio po raz pierwszy zdarzyło się, że uczeń zasnął na mojej lekcji. Miałam mieszane uczucia…

Parki, pareczki, parunie

Całe szczęście jest ich kilka w mojej okolicy i można zaznać ciszy i spokoju. Poleżeć na trawce, popatrzeć na rozgrywki czy posłuchać muzyki, pośpiewać czy wrotken <3

Night

Ostatnio po raz pierwszy wybrałam się na masaż stópek. Miałam obawy, że nie wytrzymam,bo mam straszne łaskotki,ale było całkiem znośnie. Ponad godz masaż z doprowadzniek stópek do ładu to koszt 25 RMB do tego nawet pojawił sie krótki masaż pleców i rozciąganie.

Wystrój w stylu cygańskim

Pokusiłam się też na masaż całościowy… hmmm było ciekawie i dziś przynajmniej mogę chodzićMrugnięcie okiem

W prezencie filmiki:

Śpiewy

Tanzen

Night tanzen

Imiona

Z racji prowadzenia lekcji na temat przedstawiania się zaciekawiło mnie nadawanie imion i nazwisk. W ramach ciekawostki: nazwisko w Chinach wystepuję jako pierwsze. Oto co udało sie mi ustalić:

Chińskie imię z reguły coś oznacza bądź symbolizuje np siłę, pomyślność. Zdarza się, że imiona mają też wydźwięk polityczny. W skład imienia wchodzi często znak, który jest częścią nazwy „Republika Chińska”. Jest to przejaw patriotyzmu. Wiele osób nazywa się np. Jianguo (dosł. Tworzenie narodu), lub Czerwonogwardzista albo Opór przeciw Ameryce.

Mężczyźni zazwyczaj mają imiona związane z pomyślnością, bogactwem i siłą, kobiety – z pięknem przyrody, czymś miłym, jak „Pachnący Kwiatek”, albo Obłoczek itp.
Ponieważ możliwych imion jest niezwykle dużo, rzadkością jest, aby ktoś inny miał to samo. Jeśli tak się zdarzy, jest to wynikiem przypadkowej zbieżności. Nie ma w zwyczaju, a jest w zasadzie nie do pomyślenia, aby dostać imię „po kimś”, np. po babci. Częste jest jednak nazywanie dzieci tak, aby ich imiona były jakoś ze sobą związane. Gdy w imieniu syna znajdzie się znak Ri (Słońce), jego siostra może nazywać się Yue (Księżyc). Chińczycy zwracają się do siebie po imieniu tylko wtedy, kiedy są przyjaciółmi. W rodzinie używa się nazw członka rodziny, np Młodszy brat, Starsza Siostra itp. Dzieci nie mogą zwracać się do rodziców po imieniu.

Język chiński

Bardzo chciałabym opanować i ułatwiłoby to na pewno życie tutaj, ale idzie opornie. Obiecałam Jackowi, że jak zostanę to wezmę się za nauke. Jak już wydaję mi się, że potrafię coś powiedzieć to okazuję się, że nikt nie rozumie o co mi chodzi UśmiechWtedy mój zapał opada całkowicie. Znaki to czarna magia i póki co rozpoznać potrafię tylko jeden, a napisać żadnegoUśmiech Zawsze z wielki podziwem patrzę na nauczycielki jak piszą kredą na tablicy.

Język chiński jest językiem tonalnym i nie ma alfabetu, gdyż znaki pisma chińskiego nie reprezentują dźwięków. W języku chińskim można doliczyć się ponad dziewięćdziesięciu tysięcy znaków! Wraz z ich wariantami. W życiu codziennym do czytania gazet i książek, wystarcza podono  znajomość 2-5 tysięcy znaków. W ramach ciekawostki do biegłego czytania tekstów potrzebna jest znajomość tylko ok. 10-15 tysięcy znaków, więc długa droga przede mną.

Póki co potrafię się przedstawić, policzyć do 10, zapytać jak się masz? jak masz na imię?proszę, dziękuję i najlepiej wychodzi mi: Nie rozumiem, nie mówię po chińsku, tylko po angielsku. A i jeszcze potrafię zamówić piwoMrugnięcie okiem

Do wszystkich, którzy opanowali ten język: składam wielkie pokłony!

Lina Lǎoshī i Cindy

Czyli KaroLina uczycielka i Cindy jej asystentka w akcjiMrugnięcie okiem

Od tego tygodnia przydzielono mi jednego asystenta na prawie cały tydzień roboczy. Wcześniej asystenci się zmienieli, teraz większość czasu spędzam z Cindy. Mamy wzloty i upadki jak to w życiu. Asystent ma za zadanie zaprowadzić porządek na lekcji i go utrzymać, a także występuje w roli tłumacza.

Kilka słów o Cindy: jest Chinką w wieku lat 23 z prowincji Hubei. Przyjechała tu za pracą z polecenia wujka i cioci, u których mieszka. Wujek pracował u nas jako kierowca i zrezygnował nagle z niewyjasnionych ciągle przyczyn. Cindy angielski ma opanowany w stopniu komunikatywnym, ale czasami cięzko nam sie porozumieć i zrozumieć. Chińczycy mają też specyficzną wymowę, ale już się przyzywczaiłam i domyślam się o co chodzi w jej przekazie. W każdym razie praca dla Cindy jest bardzo ważna i stara się dziewczyna jak może. Jest poukładaną i spokojną panną.

Początki miałyśmy ciężkie i ja często musiałam przejąć kontrolę nad dzieciakami, bo czacha dymiła ostro…choć to należy do jej obowiązków. Mi nie wolno ani karać dzieciaków ani się na nich wydzierać, z resztą to nie mój styl i nie mam ochoty tego robić. Mogę za to poprosić o powtarzanie słów, czytanie czy wstanie. Ostatnio w jednej z klas dzieciaki, z resztą często to robią, strasznie szurały krzesłami. Dodam, że metalowymi. Zauważyłam, że robią to specjalnie i mnie oczywiście trafił szlag. Kazałam im wstać, postawić stołki na stole i słuchali mojej lekcji na stojąco w ciszy. Poniosło mnie tak pierwszy raz, więc wypracowałam sobie taki oto system: za każdym razem przed rozpoczęciem lekcji zawieram umowę z dzieciakami. Jeśli będą grzeczne to ja będę szczęśliwa i w ramach radości będę organizowała gry, zabawy, śpewała z nimi piosenki i cuda nie widy. Natomiast jeśli będą się drzeć i mieć mnie gdzieś, to całą lekcję bedziemy prowadzić w stylu chińskim czyli uczyć się czytanki albo słów na pamięć. Co robimy na większości lekcji? Tak, czytamy książkę tj ja czytam, oni powtarzaja każde zdanie/słowo i wtedy jest spokój. Czytamy z podzialem na grupy, chlopców – dziewczynki, grzecznych -niegrzecznych, w dresie bez dresu itd. Czytanki, wiersze, piosenki śnią mi się po nocach! Ostatnio zastanawiałam się nad tym fenomenem i nawet kazałam zapytać Cindy, który rodzaj lekcji dzieci preferują? Odpowiedziały, że zabawy. Z tym, że jak są zabawy to jest taki harmider i taka ekscytacja, że bardzo cięzko nad nimi zapanować.

Cindy mnie ostatnio zaskakuje i wstąpił w nią jakiś potwór. Raz nawet przyszła do mnie w odwiedziny w celu ustalenia co można zrobić, aby nasze lekcje były lepsze, żebym ja była happy. Zaczęła się tak wydzierać na dzieciaki, że raz nawet straciła głos i stosuje kary. Uwaga!!!Jak ktoś przeszkadza to wstaje, ręce w górę i musi trzymać podreczniki albo stołek. Ostatnio na lekcji stało 8 osób ze stołkami w rękach! Nie wiedziłam już czy się śmiać czy płakać?! Rozstawianie po kątach się niestety nie sprawdza… drastyczna ta metoda, bo dzieciaki często płaczą po 15 min, ale przynajmniej skutkuje i mogę czasami poprowadzić ,,normalną” lekcję.

Kingdom

Dwa razy w tygodniu jesteśmy wożeni do prywatnej szkoły podstawiej, która mieści sie na obrzeżach miasta na prywnatnym osiedlu. Wtedy przenosimy się na chwilę do innej bajki. Wszystko jest ogordzone, strzeżone, budowle są na wzór zamków, dużo zieleni, domki jednorodzinne, rzeczka. Małe urocze uliczki i to dopiero nie te ChinyMrugnięcie okiem

Przedszkole

Jak się wjeżdża się w pobliże szkoły obok, której znajduję się również przedszkole to pojawia się wzgórze z chińskim napisem niczym w Hollywood.

Dom

W tej szkole też dzieci odśpiewują na powitanie pieśń lub recytują wiersz z danego unitu oraz na pytanie: How are you today?odp. Yes…wszystko za sprawą chińskiej uczycielki, która jest Miss Julia…Podczas długiej przerwy możemy obserwować na placu poranną gimnastykę, którą bardzo często jest oczywiście układ do gangnam style.

Polecam filmik, którego autorem jest Radek, a występują nasi studenci Uśmiech Gangnam Style w chińskiej szkole

1,2

Dzień Kobiet

Nie jest obchodzony tak jak u nas, ja przynajmniej nie zauważyłam nic specjalnego. Dowiedziałam się od mojej Asystentki, że z tej okazji Chinki mogą dostać w prezencie od chlebodawcy pół dnia wolnego w pracy. Oczywiście jak będzie miał gest Mrugnięcie okiem

Niektóre sklepy też w tym dniu oferują specjalne zniżki dla kobiet, a szefowie firm wręczają pracowniczkom małe prezenty. Ja od mojego dostałam najpierw  życzenia sms, a później bilet do kina Śmiech

Park rozrywki

Czego tam nie ma… w sumie wszystko czego dusza zapragnie: jezioro, łódeczki, karuzele, mosty, ławeczki, basen i to co mnie bardzo cieszy można pojeździć na wrotkach. Istne  szaleństwo! Czasami park jest mocno zatłoczony, ale można znaleźć ustronne miejsce i się relaksować.

img_9326img_9391

Za każdym razem, gdy się tam wybieram jestem zaskakiwana coraz bardziej przez Chińczyków, szczególnie tych starszych. Gry w karty, mahjonga to podstawa. Do tego szczególnie rano pokazy taichi, sztuk walki, uliczne przedstawienia, śpiewy, tańce, harce i swawole. To wszystko można podziwiać za darmo. Chińczycy tak po prostu spędzają wolny czas. I jak to w Chinach jeśli w  jednym miejscu śpiewają albo otwierają np sklep albo zakład fryzjerski obok rozstawia się konkurencja i czasami łeb pęka od tych śpiewów i można dostać oczopląsu.

img_9331img_9305img_9348img_9338img_9312

Chińczycy są bardzo mili i uprzejmi często mnie zachęcają do wspólnych aktywności, ale ja wolę pozostać w roli obserwatora.

img_9439

Szkolnictwo

Chińska edukacja składa się z:

- przedszkola (3 – 6 lat)

- szkoły podstawowej (6 -11 lat) trwa 6 roków, od klasy 1 do 6 i jest obowiązkowa

- niższej szkoły średniej (12 – 15 lat) coś na podobieństwo naszego gimnazjum, która trwa 3 lata i jest obowiązkowa

- wyższej szkoły średniej, która trwa również 3 lata

- uniwersytetu lub innej szkoły wyższej oraz uczelni podyplomowej.

Rok szkolny w Chinach rozpoczyna się tak jak w Polsce 1 września i podzielony jest na dwa semestry. Obowiązkowa i bezpłatna dla wszystkich dzieci jest edukacja podstawowa. Co do szkół średnich z tego co ustaliłam, to szkoły państwowe czasami są częsciowo płatne, drugie bezpłatne. Są jeszcze szkoły średnie prywatne, ktore są płatne w całości i wiadomo dla bogaczy. Do tych szkół uczęszczają tylko dzieci, których rodziny stać stać albo/i  mama, papa każą Mrugnięcie okiem

Edukacja wyższa w Chinach jest odpłatna. Studia licencjackie trwają 4 lata, magisterskie zwykle 3 lata, a doktoranckie 2 lata.

.

Ciekawostki:

Chlebodawca poprosił nas nauczycieli, aby na to pytanie ze strony uczniów czy rodziców skąd jesteś? Odpowiadać from: UK albo USA. Ja się z tym mocno nie zgadzam! Tłumaczenie, że podobno wtedy jest większy prestiż szkoły i rodzice wymagają, aby nauczyciele byli z tych krajów, też mnie nie przekonuję. O tym na jakim poziomie wiedzy o świecie są Chińczycy spotkani przeze mnie chyba już kiedyś wspominałam. Bo Poland to nie Poland, tylko Portalnd i jest w USA, a nie w Europie…z resztą Europa to też USA! Poza Chinami, USA, Austrailą, UK nie istnieje chyba nic więcej…

Policzyłam też moich uczniów w tym tygoniu i uwaga!! Mam ich:1570! Nie, niestety imion nie pamiętam Śmiech