Korea Połnocna – Brzeg

Polecam do obejrzenia filmy:

i trochę zdjęć:


http://www.theguardian.com/world/gallery/2014/apr/22/inside-north-korea-in-pictures?CMP=fb_gu


http://www.bryla.pl/bryla/1,85298,14992891,Korea_Polnocna_ze_smartfona__UNIKALNE_ZDJECIA_.html


https://www.flickr.com/photos/kernbeisser/sets/

Ostatnie hity:


http://marcelkwasniak.natemat.pl/83701,seksafera-w-korei-polnocnej


http://wiadomosci.onet.pl/swiat/kim-dozng-un-jak-gwiazda-rocka-na-jego-widok-kobiety-wpadaja-w-histerie/bwkns


http://www.theguardian.com/world/2014/may/02/north-korea-a-day-in-the-life-pyongyang?CMP=fb_gu

Ciągle się waham czy wjechać do Korei. Nie ma szans, że wjadę sama. Jedyna opcja jest zorganizowana wycieczka. W Dandong jest wiele agencji, każda podaje inna cenę. Wszystkie jednak podkreślają, że jeśli posiadam Amerykański paszport, nie wjadę na teren Korei Połnocnej.

Koszty jednodniowej wycieczki do Sinujiu, które widze z okien, są w granicach od 1500 do 2700 RMB ( 750 zł >). Wycieczki 3-4 dniowe, do 3 miast od 4000 RMB (2 tys zł >).

Przechadzając się wzdłuż rzeki, zdecydowałam się na rejs stateczkiem. Kosztował 60 RMB (30 zł), miało być 30 min, a wyszło 15. Ach, Chiny… Przyznam, był dreszczyk emocji. Znaleźć się tak blisko drugiego brzegu. Bałam się trochę. Wszystko tam jest takie brzydkie i ponure. Powiewa grozą. Trzeba mieć dobry zoom, żeby wszystko uchwycić i trafić na wyrazista pogodę. Muszę rozważyć kupno lepszego sprzętu…podglądanie wciąga. Szczególnie intryguje mnie wyszukiwanie żołnierzy/strażników, którzy przeważnie są gdzieś schowani.

dscn0796 dscn0517dscn0583

Chińscy znajomi zaproponowali przejażdżkę samochodem wzdłuż rzeki. Jechaliśmy około godz. ja oczywiście z nosem przyklejonym do szyby. Granica koreańsko- chińska ma 1416 km. Zatrzymywaliśmy się w miejscach, gdzie można się znaleźć jeszcze bliżej Korei. Tutaj wszyscy się dziwią, że chce wjechać i odradzają. Większość mieszkańców Dandong pytana czy była po drugiej stronie, odpowiada: Nie, nie mam nawet zamiaru! Mówią, że po drugiej stronie jest bardzo niebezpiecznie i co się tam dzieje przypomina słaby żart. Rodzice Cynthii nawet powiedzieli, że gdyby im zapłacili, nie pojada!

Fotorelacja w galeri.

dscn1400

Rzeka Yalu

Chiński brzeg rzeki Yalu to miejsce wszelkich rozrywek. Tętni życiem od świtu do nocy. Promenada ciągnie się kilometrami. Doskonałe miejsce do spotkań, uprawiania sportu. Niesamowite uczucie biegam po chińskiej ziemi, patrząc na Kore, słuchąjc kolumbijskiej muzy. Można skosztować jedzenia (restauracje, barbecue) czy zrobić zakupy (mnóstwo sklepów z koreańskimi pamiątkami).

Koreanki Trend...jeszcze tak nie potrafie ;)dscn0173

Lubię przechadzać się wieczorami wzdłuż rzeki. Mam ulubionych grajków (grupa straszych Panów, grają na saksofonach). Co wieczór dają mi prywatny koncert. Rozmawiamy „po mojemu”, czyli oni po chińsku, ja po polsku :) Nie moze zabraknąć tańców (po chińsku) tłumy, niczym na love parade ;) Panuje bardzo wakacyjny klimat. Piękne oświetlenie, lekki wiatr, zakochani…

Nadrzeczny lans

Drugi brzeg przestaje istnieć wraz ze zmrokiem. Coraz bardziej mnie przeraża. Szczególnie w szare dni. Widoki niemal jak z horrorów.

Tesknota?

Jednak promenada, to miejsce obserwacji Korei Pólnocnej, która jest tu wszędzie. Denerwują mnie sprzedawcy i Ci od sukienek. Non stop tylko chcą mi robić zdjęcia, w sukniach narodowych Korei.

dscn0318

Moi Chińscy znajomi z Dandong opowiadaj wiele ciekawych historii na temat drugiego brzegu rzeki. Ze mną ostatnio można tylko o tym rozmawiać ;) popłynęłam całkowicie. Większość mówi, że Koreańczycy zarabiają około 2000 RMB miesięcznie (ok 1000 zł) z czego tylko 200 RMB (100 zł) mogą zastawić sobie. Reszta kasy musi trafić na drugi brzeg.

Rzeka Yalu jest też najlepszym miejscem ucieczki. Szczegolnie zima, gdy miejscami rzeka zamarza. Koreańskie dzieci ubierane są na wzór Chińskich, tych bawiących się na brzegu. Rodzice każą im biec jak najszybciej potrafią na stronę chińską. Gdy znajdą się w bezpiecznej strefie, Koreańczycy nie mają prawa strzelać. Nie wszystkim się niestety udaje :(

Most
Mama jednego z uczniów (Koreanka) opowiadała, że ma (miała) krewnych po drugiej stronie rzeki i nawiozła im towaru z Chin. Po kilku dniach wyjechała i od 2 lat nie ma żadnych wieści. Ślad po nich zaginął. Podobno wszystko musi być zgłoszone. Jeśli nie zostanie i prawda wyjdzie na jawa są kłopoty. Powiedziała, że więcej tam nie pojedzie i obwinia się za to. Woli zginąć na chińskiej ziemi. Płakała…bardzo. Było to moje pierwsze spotkanie z mieszkańcem Korei Polnocnej aż tak wylewnym. Oglądam mnóstwo filmów nakręconych potajemnie po drugiej stronie, czytam, spogladam na drugi brzeg….i nie dowierzam.

dscn1408

dscn1406

dscn1410

Mieszkanie

Osiedle nazywa się ”Europejskie Ogrody”. Znajduje się w koreańskiej dzielnicy. Bardzo zadbana, dużo pareczków wewnątrz. Monitoring i ochrona 24 h.

dscn0202

Mieszkanie, a raczej apartament jest ogromny. Ma aż 250 metrów. Można się zgubić. dwa razy w tygodniu przychodzi sprzaataczka. Nie musze nic robić :D

Mieści się tu także „szkoła”. Będę tak długo, dopóki nie zacznie mi to przeszkadzać. Według kontraktu ( gdybym zmieniła zdanie) mieszkanie nie może być większe niż 60 m i będę musiała opłacać rachunki. Jak na razie pełen luz.

Jest kuchnia, 2 łazienki, 2 sypialnie (moja z balkonem), biuro, 2 pokoje przekształcone do nauczania i salon dla rodziców. Większość z widokiem na rzekę Yalu i Kore Północną. Nawet w toalecie :)

dscn0007 dscn0051

Standardowo uwielbiam kuchnie. Mam dobrą miejscówę do siedzenia i bacznej obserwacji. W ciągu dnia sąsiadów, a w nocy hotelu. Dzieją się tam dziwne rzeczy. Na równi z moim mieszkaniem znajduje się specjalny pokój dla VIp- ów, tak podejrzewam. Częstym widokiem są  uczty, hulanki i swawole. Zawsze towarzyszą tańczące kelnerki. Wygląda to intrygująco. Z tego, co zdarzyłam się zorientować, są to koreańskie pokazy.

dscn0069  dscn0060

Pierwsze Wrażenia

Kiedyś ktoś mi napisał/powiedział, że Chiny albo się kocha, albo nienawidzi. Jedno jest pewne, ja kocham Chiny za warunki pracy, które oferują białym i jak nas traktują. Już zapomniałam jak to jest być gwiazdą ; )
Pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne! Sama jestem zaskoczona : )

Przyleciałam akurat w dzień wielkiego otwarcia nowego lotniska w Dandong. Powitanie miałam niemalże królewskie. Lotnisko wygląda imponująco. Standardowo musiałam poczekać na wybawców. Tylko przez chwile miałam gacie pełne strachu. Odebrała mnie z lotniska asystentka Szefowej, Cynthia  i mój asystent Alan. Oboje po 32 lata, wykształceni z dobrym angielskim. Bardzo mili, uprzejmi, pomocni. Chcą dla mnie jak najlepiej, żebym dobrze się czuła w ich kraju i mieście. To jest bardzo chińskie z resztą.

Na powitanie zabrali mnie do koreańskiej restauracji. Składników i dań wyszło więcej niż na Wigilię. Wszystko było smaczne i moje pierwsze doświadczenie z kuchnią koreańską, zaliczam do bardzo udanych.

dscn0138 Jedna z kilkunastu koreanskich restauracji w okolicy

Po kolacji moi przewodnicy pokazali trochę miasta i zabrali na zakupy do Tesco. Tam bardzo miła niespodzianka!! Cała półka polskich produktów: mleko, soki, ciastka, kawa, chipsy i piwo (Tatra i Zywiec) Utrata kilogramów raczej mi nie grozi. Miło również wrócić do smaków, które pamiętam z pierwszego pobytu. Szczególnie do owoców, których w Kolumbi jadłam mało. Mieszkam w truskawkowym raju!

dscn0115

Dostałam po podróży, 2 dni na wypoczynek . W ogóle nie byłam zmęczona, więc od razu wyruszyłam zwiedzać okolice…

dscn0106 dscn0131  dscn0128

Dandong

Dandong zwany Ding-Dong ;) położony jest na północnym wschodzie Chin, w prowincji Liaoning. Jest największym miastem granicznym Chin. Sąsiaduje z Koreą Północną, którą widzę z okien mieszkania. Wystarczy przepłynąć rzekę Yalu, by zobaczyć, co słychać    w najbardziej zamkniętym państwie świata. Zaobserwowałam, że inwestycja w lornetkę i bardziej zaawansowane sprzęty podglądactwa jest jednak bardziej widziana. Nie mam pojęcia czy druga strona wie, że jest obserwowana. Jak wytężę wzrok, to też mogę dostrzec ludków poruszających się po drugiej stronie. Cóż zachowują się bardzo naturalnie. Spacerują, biegają, pracują itp. Drugi brzeg wygląda trochę bardziej zaniedbanie i przestarzale. Momentami wręcz martwo. Nigdy nie interesowałam się specjalnie Koreą, ale intensywnie nadrabiam zaległości.

img_20140420_233307    dsc_1117dsc_1206

Dandong jest jak na Chiny małym miastem. Podobno mieszka tu więcej Koreańczyków niż Chińczyków. Ciężko mi jeszcze rozpoznać kto jest, z którego kraju. Miasto jest podzielone na dzielnice i mniejsze miasta. Część, w której mieszkam, jest nowoczesna i bardzo się rozwija. Największą atrakcją jest Most Przyjaźni i bliskość Korei Północnej. W ramach ciekawostki Most w nocy pokazuje, gdzie jest granica (po stronie chińskiej). Natomiast w Korei zapada ciemnia całkowita, jakby niczego nie było po drugiej stronie. Czasami pali się tylko kilka światełek. Do tego w nocy słychać strzały, wybuchy i to nie są fajerwerki! W ogóle się nie zdziwię jak wpadnie mi kiedyś rakieta do sypialni. Widziałam też w kilku częściach miasta maszerujące grupy wojska czy policji. Niby jest tu bezpieczenie…

dscn0054 dscn0070

Do Dandong dotarłam tak jak poprzednim razem. Najpierw liniami Aeroflot z Warszawy do Moskwy, stamtąd do Pekinu. Miałam 4 godz. czekania i najpierw się martwiłam, co ze sobą zrobię, a później czy zdążę. Wystałam się w kolejkach, po czym musiałam się przetransportować na drugi terminal autobusem. Tam znowu gigantyczne kolejki. W sumie miałam 10 min odpoczynku i liniami Air China wyruszyłam do Dandong. Lot trwał 1 godz. i 40 min. Cała podróż zajęła mi 18 godz. Poszło całkiem sprawnie i bez problemów. Nawet nie czułam zmęczenia. Jestem trochę zawiedziona liniami Aeroflot (może ze względu na stary model samolotu i odór z obuwia pasażerów)     i Lot (brak posiłku, niezbyt przyjazna tym razem obsługa, może dlatego leciała nas garstka?!). Czymże byłaby podróż bez ryczącego dziecka?

Jestem na północy, więc mieszkańcy wyglądają trochę inaczej niż na południu. Szczególnie mężczyźni. Zdarzają się wysocy, dobrze zbudowani, męscy i nawet przystojni hehehe. Do tego nie mogłam uwierzyć własnym oczom ! Niektórzy noszą wąsy albo zarost i to nie aż tak dziewiczy. Chyba że to Koreańczycy. Kobiety wydają się bardziej wyzwolone, wymalowane i zadbane niż te, które miałam okazję widywać na południu.

Pogoda jest bardzo wiosenna. W ciągu dnia jest około 20 stopni. Noce niestety są bardzo zimne, 5 stopni albo nawet mniej. Latem średnia temperatura wynosi 24 stopnie. Jest bardzo zielono, wszystko budzi się do życia. Z roślinności rozpoznałam świerki, wierzby, tuje, drzewka owocowe. To, co mnie cieszy najbardziej, że widać często błękitne niebo i słońce. Czasami zdarzają się mgliste i szarawe dni.

Oczywiście zbudzam sensację. Podczas pierwszego spaceru wzdłuż rzeki trafiłam na sesję ślubną. Poproszono mnie do zdjęcia i zostały nagrane życzenia po angielsku. Często jak siadam na ławce, to podsiadają się ludzie wiadomo, do zdjęcia. Spotykam też białych, ale na razie tylko turystów i ucinam sobie pogawędki. W mieście podobno jest nas więcej. Ciekawe czy ktoś z Polski? :) Pierwszego dnia musiałam również odwiedzić Doktora, gdzie wszyscy wchodzili do pokoju i patrzyli co się dzieje, wykrzykując coś po chińsku. Ale i tak nic nie przebije Chińczyków palących pety i charkających w autobusie podczas zmiany terminalu w Pekinie.

Chiny i nie dziwi nic… :D

Rozstania i powroty

O tym, że nie zagrzeję miejsca w Polsce i wyjadę ponownie, wiedziałam i ja.

Siedząc na lotnisku w Bogocie rozmyślałam i do tego czytając maile/ komentarze doszło do mnie, że to nie może się tak skończyć! Że jak to? Już nigdzie nie pojadę? Co teraz? Ogarnęło mnie totalne przerażenie. Pomimo chęci zostania na polskiej lub angielskiej ziemi tym razem dłużej i spróbowania „normalnego życia”, wmawiania sobie, że to pewny rodzaj egzotyki…. znów się nie udało…choć tym razem rozesłałam nawet kilka CV. Uzależnienie, szaleństwo, ucieczka? Ja nie wiem, co to jest, ale sprawia mi to przyjemność.

Przeglądając setki nieciekawych dla mnie ofert pracy, zrozumiałam również, że nauczanie lubię i nie widzę siebie np. w biurze przy komputerze od 8.00 do 16.00. Przecież mogę połączyć przyjemne z pożytecznym i kontynuować moją misję. Sprawy nabrały szybkiego tempa i powróciłam na chińskie ziemie w trybie Express. Rozmowy, bilety i znowu siedziałam w samolocie. Poza tym coś mnie tam ciągnie, a może ktoś ;)

Tym razem inne cele, pragnienia i ciekawe miejsce zamieszkania.