,,Miłość”

To już oficjalne, Cynthia ma chłopaka! W życiu, nie widziałam takiego
aktu desperacji! Teraz wszystko kreci się wokół Niego, zeszłam na drugi
plan. Jestem trochę zazdrosna;)

Cynthia skończyła, w tym tygodniu 33 lata. Chłopaka znalazła przez internet. Jest starszy o 7 lat, nie atrakcyjny, braki w uzębieniu, ale…ma dobrą prace i ,,that‚s fine„, jak powtarza Cynthia. Wszyscy kibicują i trzymają kciuki, żeby do
końca roku wyszła za mąż. Jak dobrze pójdzie, to jeszcze się załapię na
chińskie wesele:)

Czuje się jak nastolatka, której przyjaciółka opowiada o pierwszej miłości. Mam z Cynthia bardzo dobry kontakt. Dopytuję, o szczegóły związku i nie dowierzam:) Rodzice mogą go poznać dopiero po około 3-6 miesiącach. Rodziny są tradycyjne. Oboje mieszkają z rodzicami i muszą, wracać o określonych godzinach. Cynthia ostatnio mówiła, że mama jej nagadała. Za późno wraca z randek! Zapytałam tzn. o której? Odp o 22.00.

Co robią na tych randkach?Powiedziała, że dużo rozmawiają. Ostatnio, nawet poszli na wieczorny targ i kupił jej kokardę do włosów. Uroczo! Nie potrafię opisać słowami, jej poziomu ekscytacji połączonego z dziecinną słodkością.

Sposób, w jaki mi opowiada wszystko, jest zdumiewający. Podpytałam
ją dyskretnie czy się całują? Powiedziała, tak! ale w samochodzie,
żeby nikt nie widział. To jest wielki sekret, mam nikomu nie mówić! O więcej nie pytałam… wiem, że i Chińczycy mają swoje życie podziemne i love motele…

Cóż, Chińczycy nie okazują sobie zbytnio uczuć w miejscach publicznych.
Rzadki widok całujące czy obściskujące się pary. Z wielu obserwacji i
rozmów priorytetem są pieniądze, praca, pochodzenie. Czy miłość wchodzi w grę? Może zdarzają się wyjątki.

Zapytałam Cynthię, czy go kocha bądź żywi jakieś uczucie?

Cynthia, odpowiedziała: That’s fine :)

Góra

Nie jestem fanką wspinaczki, ale ta góra mnie przekonała. Przepiękny
widok na miasto i Koreę Północną. Zaskoczył mnie mocno! Myślałam, że po drugiej stronie, nic nie ma.

dscn2795-copy dscn2873dscn2843

Momentami bardzo stromo i niebezpiecznie. Była adrenalina. Szczególnie, że byłam sama. Ostatnio uskuteczniam samotne wycieczki, bo Cynthia chodzi na randki…

dscn2889dscn2723-copydscn2719-copy

Zasiedziałam się trochę na górze. Nagle, nie wiadomo skąd, pojawiły się przerażające chmury. Przeżyłam chwile grozy, ale w porę udało mi się zejść.

dscn2999dscn2951dscn3009dscn2917

Przede mną kolejne góry, pagórki. Będę zdobywać szczyty :D

Muzeum

Najbardziej odjechane muzeum, w jakim byłam! Wybrałam się, w trochę
niekorzystnym czasie, gdyż były święta i tłumy turystów. Ciężko było się
zatrzymywać i czytać, tłum napierał. Kompletny brak organizacji,
widziałam tylko jedną osobę kierująca ruchem.

dscn2172dscn2094dscn2109

Całkowita powierzchnia muzeum wynosi 18,000  metrów kwadratowych . Specjalne oświetlenie, efekty dźwiękowe i artystycznie odtworzone sceny wojenne, tworzą niesamowitą atmosferę. Mowa, o wojnie koreankiej.

Największe wrażenie zrobiła na mnie panorama, która znajduje się na ostatnim pietrze.

dscn2179dscn2183

Wszystko wygląda bardzo realistycznie. Niektóre elementy są namalowane, a
niektóre autentyczne jak np. namioty, samochody, czołgi itp.

W pobliżu muzeum jest przepiękny park. Przechadzając się
zachwycałam się roślinnością. W pewnym momencie dostrzegłam słoneczniki i
postanowiłam podejść bliżej…mina mi zrzedła, okazały się
sztuczne… jak większość roślin :)

Chiny i nie dziwi nic!

dscn2234dscn2221dscn2226

Brzoskwiniowy raj

Nieopodal Dandong znajdują się brzoskwiniowe sady. Mam szczęście, bo
drzewka kwitną w okresie wiosennym.Trafiłam idealnie! Piękne widoki i zapachy.
Zabrała mnie tam, oczywiście moja chińska familia.

dscn1087

dscn1186

Nie mogło zabraknąć, Korei Północnej. Znów byłam bardzo blisko.

KP-ChKPKPMam Cie!

Ptasiarstwo

Moja chińska familia wymyśliła, tym razem wycieczkę. Z tej okazji musiałam wstać skoro świt. Plan był taki, by pojechać obserwować ptaki. Jest to bardzo popularne w sezonie wiosennym, gdy ptaki robią przystanek podczas migracji. Są specjalne miejsca do obserwacji, między innymi w Danggong. dscn1921dscn1537dscn1508 Na miejsce dojechaliśmy o 7 rano i ptaków nie było : / Stwierdziliśmy, że przyjedziemy później. Jeździliśmy w kilka miejsc, bo chiński tata się uparł, ale niestety ptaków nie widzieliśmy… może poza jednym : ) dscn1529 Wszystko zależy od siły, kierunku wiatru. Fal, wahań wody, przypływ i odpływ i tysiąc innych czynników. Szczerze, ptasiarstwo zdecydowanie nie jest dla mnie i w pewnym momencie myślałam, że trafi mnie szlag :) A miało, to wygladać tak: 001ec94de6060fc8121604001ec94de6060fc811ed02001ec94de6060fc811dd01 Miejsce mocno przereklamowane i odradzam wycieczki.

Na wsi

Moja chińska rodzina zabrała mnie na wieś, abym poznała dziadków i resztę famili. Dziadkowie są razem od 70 lat. Mój pierwszy raz na chińskiej wsi, więc byłam bardzo podekscytowana! Przyjęli mnie gorąco i po królewsku.

dscn1774dscn1701

Wszyscy bardzo mili, oprowadzali mnie, przygotowali dużo       jedzenia. Nie mogło zabraknąć pierogów. Kiedyś chińska mama zapytała, jakie jest moje ulubione danie? Odpowiedziałam pierogi… i teraz gdziekolwiek się nie pojawię w gościach, pierogi są na stole : D który mało się nie zgiął od dobroci.

dscn1863dscn1849dscn1862

Jestem pierwszą białą kobietą, która pojawiła się na owej wsi. Dziadkowie mieszkają tam cale swoje zycie i potwierdzili. Zeszli się sąsiedzi i było wesoło. Pozowałam do zdjęć, uśmiechy (myślałam ze mi już tak zostanie) popisy znajomości chińskich słówek i opowieści. Babcia bardzo nie lubi zdjęć, ale po namowach, dała sobie zrobić kilka. Nawet ze mną.

dscn1889dscn1826

Po obiedzie przyszedł czas na pytania. Moja ulubiona część:)

dscn1881

Nie wiem czemu pierwsze z pytań, jakie pada to: czy Twoje zęby są prawdziwe?: ) Dlaczego nie mam męża i dzieci? Dlaczego czy niebieskie? Jak się żyje w moim kraju? itp.

Wspaniała atmosfera. Dom pełen ludzi, śmiechy… tak z klimatem. Do tego zwierzęta, rośliny i niesamowity spokój. Jakby zatrzymal się na chwile czas. Super odmiana, jak dla mnie. Żałuję, że spędziliśmy tam tylko dzień. Dostałam zaproszenie na ponowna wizytę, wiec może się skuszę. Nie wiem tylko jak będę, spała na tych dziwnych, podgrzewanych łóżkach : )

dscn1884 dscn1608

Gdy pali się w piecu, łóżka (nie wiem, jaka jest fachowa nazwa) robią się gorące. W pewnym momencie musiałam się przesiąść, bo myślałam, e sobie przypale tyłek ; )

dscn1762dscn1755dscn1650dscn1477dscn1749dscn1705dscn1720dscn1715

Gościnność

W wolnych chwilach chadzam na spotkania towarzyskie, kolacje/obiady i uskuteczniam wyprawy. Moja Szefowa i jej Asystentka Cynthia organizują mi czas i staraj się, jak mogą, żebym tylko nie uciekła ;)

Zasada jest prosta :Wszystko dla mnie i żebym była szczęśliwa! Czasami są nadopiekuńcze i czuję się jak niepełnosprawna. Bywa też uciążliwe i czuję się jakoś niezręcznie. Bardzo to doceniam, ale czasami mam ochotę po prostu gdzieś pójść/pojechać sama.

dscn0746

Tak naprawdę są bardzo sympatyczne i mam z nimi bardzo dobry kontakt. Szefowa jednak przez większość czasu jest w Shenyang, wiec Cynthia się mną ,,opiekuje”.

Cynthia mieszka z rodzicami w tym samym budynku co ja, tylko na 9 pietrze. Często spotykam jej rodziców i ucinam sobie pogawędki. Ćwiczę mój chiński… zostanę poliglotką, jak tak dalej pójdzie ;) Zdobyłam ich serca i postanowili mnie zaadoptować. Także mam moja chińska rodzinę :) Zapraszają mnie często do swojego domu. Ostatnio Mama przygotowała obiad i uczyłam mnie, jak się robi pierogi.

dscn0736dscn0745

Poza tym karci mnie jak się garbię i  ciągle mi cos wciska do jedzenia. Natomiast Cynthii nie pozwala się obżerać, bo mówi, jak się spasie, to w ogóle nie znajdzie męża. Cynthia ma 32 lata i jest wciąż singielka, a to niezbyt dobrze jak na Chiny. Mama się bardzo martwi.

Rodzice Szefowej, którzy mieszkają w bloku obok też mnie zaprosili. Mama się ciągle dopytywała czy mi smakowało i czy się na pewno najadłam. O to akurat nie musi się martwić, bo wyjątkowo wszystko mi smakuje. Kuchnia w tym regionie jest wyśmienita. Najważniejsze nie jedzą aż tyle ryżu. Odkąd jestem w Dandong, jadłam go tylko raz. Przeważają warzywa i owoce morze, za którymi nie specjalnie przepadałam. Teraz uwielbiam! Wszystko ma tu inny smak. Przyjęłam Jackowa zasadę i nie pytam co jem.

dscn0742dscn2026

 

Bardzo chcę się odwdzięczyć za wszystko,są wspaniali. Postaram się ugościć ich po polsku. Dobrze, że jest Tesco ;)

Mam na dzielni moją ulubioną Panią, która robi mi a’la naleśniki z różnym nadzieniem !

dscn3062 dscn3069

Moon Island

Żeby być jeszcze bliżej Korei, Chińczycy wybudowali Moon Island. Po jednej stronie jest zamknięte osiedle, na które mnie nie wpuszczono. Druga strona wyspy jest wciąż w budowie. Dla mnie miejsce dość dziwne. Panuje niezbyt przyjemny klimat, taki martwy. Ale znakomicie sie sprawdza jako punkt obserwacyjny.

dscn2325dscn2330 dscn2436

Ostatnio lekko się wychyliłam z okna, gdyż dopisała ładna pogoda, bardzo wyrazista i dostrzegłam kolejny most. Zostanie udostępniony do użytku w 2015 r.  Wciąż Dandong i nowa dzielnica, która nosi nazwę Miasto Duchów. Nikt tam nie chce mieszkać.

dscn2460dscn1985

W planach mam zakup roweru, wiec wybiorę się na bank :)

dscn2395dscn2465

”Praca”

Tym razem praca znalazła mnie sama. Odezwała się do mnie Carmen (Szefowa) z dość ciekawą propozycją. Rozmowę miałam standardowo przez Skype, w pidżamie :) Podczas rozmowy padło pytanie, czy nie będę miała nic przeciwko, żeby mówić rodzicom, że jestem z USA. W ogóle nie zaskoczyło mnie to pytanie…odpowiedziałam, że zgoda. Pod warunkiem, że dostane wynagrodzenie jak native speaker. Dostałam. Nie będę ukrywać, ze kwestia finansowa zaważyła na decyzji przyjęcia oferty. Pozostałe korzyści i warunki pracy:

-Nie więcej niż 25 godz. pracy tygodniowo

- 2 dni wolne (1 cały dzień, 2 po pół)

- mieszkanie

- zwrot kosztów biletów i wizy (od razu po przylocie)

- laptop

Wyobrażałam sobie inaczej ,,pracę”. Czuję się jak w sanatorium :D Pracuję tylko 19 godz. tygodniowo. Miała być szkoła językowa, a wyszło domowe przedszkole. W pozytywnym sensie. Grupy dzieciaków nie większe niż 5 osób, większość to 1 na 1. Maja od 3 do 12 lat. Moja praca mieści się w moim mieszkaniu, więc traktuje to jak korepetycje.

Żebym nie miała aż tak dobrze, 3 razy w tygodniu odwiedzam prywatne przedszkole. Grupy są 10 osobowe i mam 4 asystentów podczas lekcji. Jest milo i przyjemnie. Moja Szefowa stawia na jakość, a nie ilość.

Metoda nauczania typowo chinska, czyli uczymy się czytać na pamięć. Lekcje trwają po 60 min.Wśród moich studentów, wiadomo przeważają Koreańczycy. Są bardzo ambitni i zmotywowani do nauki.

Jedyny problem, jaki mam to mój Asystent, który nie może zaakceptować faktu, że jestem z Polski. Dla niego istnieje tylko USA i jest zakochany w amerykańskim akcencie. Wielbi również moja poprzedniczkę Debbie ( Amerykanka, 55 lat), ktora przechadzając się po promenadzie spotkała miłość swojego życia. Również ciekawa historia, gdyż ten mężczyzna nie mówi po angielsku, a Debbie po chińsku. Jak widać nie ma to znaczenia :) Wzięli ślub i Debbie woli się spełniać w roli żony niż nauczycielki.

Obecnie przebywam na chińskich ziemiach na prywatnej wizie, która wydawana jest na zaproszenie ( 2 wjazdy po 90 dni każdy). Ze względu na ciągle zmiany i utrudnienia w przepisach, ten rodzaj okazał się najkorzystniejszy. Trzeba sobie radzić z utrudnieniami ;)