Nauczanie

Moja Szefowa wymyśliła swój sposób nauczania. Praktykowała na córce, przyniósł znakomite efekty. Większej bzdury nie widziałam i nie słyszałam! Ogólnie metoda pamięciowa, nie uczą się ze zrozumieniem. Ogromna presja, terror dla dzieci, dla mnie tym bardziej.

Moja nowa asystentka nie może tłumaczyć na chiński (są wyjątki). Pożegnałam się z moim pierwszym asystentem, bo nie szla nam współpraca. Lekcja trwa 60 min i przez ten czas powtarzamy zdania po min. 5 razy każde, najpierw wspólnie, później każdy osobno. Zawieszam się czasami i czuje jak magnetofon. Taka sama metoda jest w przedszkolu. 4 latki z książkami, odpytywane co chwila…Szkoda mi ich, ale nie wiele mogę.

Idea jest taka, żeby dzieci wróciły do domu, otworzyły książkę i potrafiły czytać płynnie rodzicom. Nie możemy grać, śpiewać, wygłupiać się, bo to ich rozprasza. Jestem znudzona i wymęczona. Ani się nie rozwijam, ani moja praca nie sprawia mi radości. Czasami próbuję zrobić coś po mojemu, ale czujne oko Szefowej nie pozwala. Poza tym są kamery i rodzice siedzą w salonie. Taki chiński Big Brother mi się przytrafił.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.