Praca (e)

Przyjeżdżając, do Xiamen miałam, załatwioną i dogadaną fuchę. Niestety, nikt mnie nie uprzedził, że po 3 tygodniach szkoła zostanie zamknięta. O, taka niespodzianka.

Szkoda, bo praca była lekka i przyjemna. Droga pantoflowa udało się znaleźć drugą i kolejną prace. Obecnie są 2. Rano pracuje w przedszkolu, które jest niby anglojęzyczne. Zabawne, bo pracują tam sami Latynosi, którzy po angielsku mówią, powiedzmy średnio. Z drugiej strony mnie to cieszy, bo szlifuje mój hiszpański. Używam więcej Hiszpańskiego w Chinach niż, mieszkając w Hiszpanii czy Kolumbii ?!

Popołudniami i w weekendy (maratony) mam centrum językowe, które obiecuje wizę pracownicza. Byłam mocno zniechęcona do tej pracy i Szefa, ale sytuacja zdecydowała za mnie. Zobaczymy jak długo wytrzymam. Pierwszy raz tez odkąd tyram jako nauczyciel miałam bardzo dziwna rozmowę o prace. Co najmniej jakbym miała uczyć na Harvardzie ;) Pytania o gramatykę, czytanie, pisanie itp. lekcja pokazowa. Jednym słowem cyrk.

Kilka dni temu zaczepiłam mnie sąsiadka z zapytaniem czy nie szukam pracy, bo ma szkole językową. Porozmawiałyśmy i wszystko jest na dobrej drodze :D

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.