Jak sie masz, Kogut?

Teraz trochę o tym, co się dzieje u mnie. Po raz 3 zmieniłam prace. Mam nadzieje ostatni i oby w końcu nastał spokój :) Praca, którą przyjęłam, bo zmusiła mnie sytuacja, była straszna. Właściciel jest starszym upierdliwym i czepiającym się o wszystko Panem. Dodam, że pochodzi z północy Chin. Zauważyłam z własnych doświadczeń i nie tylko, ludzie z północy są specyficzni. Musiałam sama wszystko przygotowywać, priorytetem były prezentacje PowerPoint i ,,uczenie” tematów. Dzieci mają chińskich nauczycieli, ja się pojawiałam z czymś zupełnie innym, co nie miało sensu. Poza tym panowała tam okropna atmosfera. Szkoła sypiąca się, brudno i zbyt duże grupy. Jedyny plus był taki, że oferowali wizę pracownicza. Mimo to wchodziłam tam ze łzami w oczach. Przypadkiem pojawiła się propozycja pracy dla innej szkoły. Jest program nauczania, materiały, wszystko jest nowe i bardziej po naszemu. Międzynarodowy zespół, ale minusem jest liczba godzin. W pracy trzeba spędzać 40 godz. tygodniowo. Jak na Chiny bardzo dużo. Jest podział na godziny biurowe i uczenie (około 20 godz.).
Na razie jestem na etapie treningów i przygotowań do pracy. Zapowiada się ciekawie. Nie jest na zasadzie bycia biała małpa jak gdzieś ostatnio przeczytałam o nauczycielach w Chinach :)
Dodatkowo gościnnie występuje u mojej Sąsiadki. Mam takie mini przedszkole, a bardziej przechowalnie dzieci. Jest trochę trudno, bo dzieci są malutkie i nawet jeszcze niektóre nie mówią po chińsku. Ale rodzice są zadowoleni, bo jest biała twarz;)Mieszkania jeszcze nie zmieniłam, ale nie mieszka już u mnie Karolina 2. Sytuacja, miejsca pracy itp. zmusiły nas do rozdzielenia się. W wolnych chwilach korzystam z ostatnich dni ciepła, wylegując się na plaży i odkyrwam nowe miejsca.

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.