Kinem/Tajwan

Musiałam na chwile znowu opuścić Chiny. Tym razem padło na Tajwan. W niecałe 30 min można dopłynąć promem na wyspę Kinem. Wizytka była półdniowa, bo musiałam wstawić się w pracy. Bardzo miły przerywnik.

Pogoda jednak trochę pokrzyżowała plany i zmarzłam okrutnie. Mieszkańcy wyspy chodzą już odziani w ubrania zimowe.

Z braku czasu postanowiłam zaszyć i pogubić się w starej części wyspy. Czułam się jak w filmie. Ujął mnie niesamowity spokój tego miejsca. Miałam wrażenie, jakby czas się zatrzymał…ale pozytywnie. Nikt nie charkał, bardziej czysto, brak przepychu, pospiechu, wieżowców. Nawet nie widziałam nikogo z papierosem. W Chinach palenie to przekleństwo!!!

W uliczkach starej części wyspy można zobaczyć świątynie i odojechane sklepy/ restauracje i salony fryzjerskie:) właściciele byli bardzo przyjaźnie nastawieni, zapraszali do s środka, uskuteczniliśmy pogawędki ,po mojemu”. Nie mogę się ciągle przekonać do chińskiego:/
dscn7670_0
dscn7650

Czuje niedosyt i na pewno wrócę po więcej !!!!

Halloween

Moja nowa huta mieści się w centrum handlowym i zorganizowana została wielka impreza Halloween. Najpierw było malowanie twarzy, później wybór najlepszych strojów i na koniec chodziliśmy po sklepach prosząc o cukierki:) Niezbyt mi się to podobało, ale najważniejsze dzieci i rodzice byli zachwyceni. Tym razem trochę Ameryki w Chinach ;)

img_2804
img_2812
img_2811

Haiwan Park

Miejsce, które nie śpi. Każdy znajdzie cos dla siebie. W ciągu dnia spacerowicze, a w nocy imprezowicze. Są uliczki, gdzie znajdują się restauracje i kluby. Rozpusta pełna para. Hulaj dusza piekła nie ma;)
dscn6751_0

Co mnie zaciekawiło najbardziej to zjazdy na trawie:)

Jeśli obudzi się we mnie Shakira, tutaj nie ma absolutnie z tym problemu. Latynosów jest sporo i do tego słynna Hawana, której Właściciel (współwłaściciel) jest Kolumbijczykiem. Nigdy nie sądziłam, że będę mogla jeszcze kiedyś zatańczyć ,,po kolumbijsku”… w Chinach, nawet nie śniłam! Do tego usłyszeć ukochane piosenki…wspaniale!!!! :D Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma…ale przyznam, że pomimo tego, jak było w Kolumbii, zdarza mi się zatęsknić. Latynosi trzymają się razem, organizują spotkanie, grille…zdarza mi się bywać i wtedy mam swoja małą Kolumbie w Chinach;)

Nieopodal parku znajduje się okolica Marco Polo (hotel), w której mieszka najwięcej obcokrajowców. Jest tam jak nie w Chinach. Powiewa luksusem i pieniędzmi.