Expo

Po raz pierwszy wybrałam się poza wyspę. Ogród Expo- największy na świecie ogród na wodzie. Ma bardzo nie pochlebne opinie wśród odwiedzających. Postanowiłam sama sprawdzić jak tam jest i czy rzeczywiście aż tak strasznie. Cóż ja jestem zachwycona, spędziłam tam bardzo dużo czasu i tak nie udało mi się zobaczyć wszystkiego. Niektóre źródła podają, że jest 5, inne 9 wysp. Ja byłam na 3. Samo wejście może trochę odstraszać, niektóre miejsca wyglądają jak z horroru. Szkoda, że jest tak zaniedbane. Każdy ogród to inny styl i bajka. Piękna roślinność i malowniczy krajobrazy.

Bardzo magiczne miejsce, w którym warto się pogubić :)

dscn7481
dscn7510
dscn7432
dscn7441

Niestety jest to już ostatni wpis z drugiego starcia z Chinami…
do trzech razy sztuka ? ;)

Wioska

Tajwański park kultury i folkloru. Spodziewałam się tańców, strojów ludowych itp., a tu duże rozczarowanie…ale nie zabrakło weselnych sesji fotograficznych- Nieodzowny element krajobrazu.

dscn7527
dscn7530

Muzeum kamienia

Kilkakrotnie przejeżdżałam autobusem obok ciekawego miejsca. Postanowiłam sprawdzić, co jest w środku? Okazało się, że jest to muzeum kamienia.
dscn7293

Przydzielono mi 2 przewodniczki, odziane w specjalne stroje. Dziewczyny nie mówiły po angielsku, ale bardzo się starały. Chichotały po chińsku. Wypiłam morze herbaty. Przechadzałyśmy się po budynku i ogrodzie. Bardzo ciekawe okazały się szafy, w których ukryte były erotyczne obrazy (zrobione z kamienia). Przewodniczki z chińską nieśmiałością i słodkością otwierały przede mną kolejne drzwi, chichocząc jeszcze bardziej. Zdjęć niestety nie można robić. Obrazy związane są z nocą poślubną…
dscn7313
dscn7327_0

Most

Most łączy Xiamen ze światem. Tak trochę jak w New York. Wybrałam się tam w jeden ze świątecznych dni i liczyłam na tłumy turystów, a ku memu zdziwieniu byłam sama. Na terenie znajduje się także muzeum gry w kości. Można spróbować tradycyjnej chińskiej gry (zapomniałam nazwę) i wygrać różne nagrody. Chodzi o to, żeby wyrzucić jak najwięcej 4. Mnie udało się wygrać małe kostki… na pamiątkę:)

dscn6690
dscn6711
dscn6658

życie

Decyzja o powrocie nastąpiła w trybie natychmiastowym. życie chłosta i niczego nie można przewidzieć. Czasami wiadomości spadają na nas jak grom z jasnego nieba, powodując „trzęsienie ziemi”. Opuściłam Chiny….nie wiem, czy i kiedy wrócę. Obecnie przebywam na ziemiach niemieckich.

Powrót do domu miał trwać 1 dzień, a przedłużył się prawie do 4. Najgorsza podróż życia! Przez opóźnienie pierwszego lotu spóźniłam się na kolejny. Całe szczęście w nieszczęściu, ze nie byłam sama w niedoli. W takiej samej sytuacji znalazł się pasażer z Rumuni. Utknęliśmy w nocy, w miejscowości Chongqing (Chiny), na totalnym odludziu. Musieliśmy zmienić terminal, biegnąc z walizkami 1 km. Wbiegamy, a tam nikogo i wszystko zamknięte. Z walizami przeskakiwaliśmy przez bramki, bo do odlotu było wciąż 45 min. Dodam, że był to lot łączony i wciąż nie rozumiem, dlaczego linie wyraziły zgodę na takie bezsensowne połączenie, jak się okazało. W praktyce, w ogóle nie wykonalne. W końcu pojawiła się ochrona lotniska i uświadomili nas, że nie polecimy, bo 20 min temu wszyscy wyszli i samolot zapakowany…

Myślałam, że takie historie dzieją się tylko w filmach. Straszne uczucie, stojąc przy oknie, widząc samolot do domu, do którego nie można wsiąść. Niemoc totalna. Zrobiła się 2.00. Szukanie noclegu, bo z lotniska nas przegonili. Telefony do przyjaciół, wizyty w 5 hotelach nigdzie nie ma miejsc. W końcu wylądowaliśmy w chińskim love motelu :) mój pokój miał wodne łóżko i zapas prezerwatyw chyba na rok. Oka prawie nie zmrużyłam. …rano ponownie wizyta na lotnisku. Nie do poznania przepych, tłumy ludzi i słyszymy tylko sorry nic nie załatwicie, trzeba czekać do poniedziałku. Szybkie decyzje, mnie gonił czas, wiec kupiłam nowy bilet. Kolega z Rumuni zdecydował się czekać. Zdążyliśmy się zaprzyjaźnić, wymienić historie życia, poglądy. To lubię w podróżowaniu najbardziej. Wspólnie przetrwaliśmy trudny czas i na zmianę pilnowaliśmy dobytków życia. Spędziliśmy cały dzień na lotnisku, ja wieczorem odleciałam do Szanghaju. Kolejna noc w hotelu, tym razem podróżniczym ;) i nie zawodny Aerofłot, którym bez problemów doleciałam do celu.

Pojawi się jeszcze kilka zaległych postów i zdjęć…