Kuala Lumpur

W KL spędziłam 5 dni. Moje pierwsze wrażenia nie są dobre. A wszystko przez wygłodniałych samców. Chyba żadna kobieta, nie lubi gwałcących spojrzeń! Od razu przypomniała mi się Turcja i Kolumbia. Pierwszy hotel, który mieliśmy mieści się w Chow Kit. Tam byliśmy ustawieni z typem. Brudno i nie podobało mi się.  Musiałam założyć kapelusz, schować loki,  założyć okulary i zakryć się szalem.

Kolejne dni spędziliśmy w centrum, w chińskiej dzielnicy. Hotel był z basenem na dachu, od razu lepiej :) także się gapili, ale nie aż tak. Co prawda, prze cały pobyt nie czułam się bezpiecznie, chodząc samej po ulicach. Oprócz gapiących się samców, dużo bezdomnych i jakiś wykręconych ludzi.
Według mnie w KL  jest bardziej egzotycznie… no i cywilizacja ;) zupełnie inne powietrze, kulturalni ludzie choć mnie przeraża mieszanka ras. Jakoś wszystkich za dużo. Ale za to, jedzenie jest znakomite i tanie. Gorzej jeśli chodzi o alkohol ;)
Było bardzo gorąco i często padał deszcz. Basen na dachu uratował wakacje. Inaczej zanudziłabym się  albo spłonęła gdzieś w upale :)
Chińska dzielnica i jej okolice podobały mi się najbardziej. Indyjska również. Nawet dałam się namówić na tatuaż z henny, tak mi się klimat udzielili ;) Odwiedziłam jaskinie Batu. Możliwe, iż przez upał i tłum ludzi, chciałam uciec jak najszybciej.
Wieczorem i w ciagu dnia Petronas Towers. Wieczorem zdecydowanie robią większe wrażenie. W KL są piękne parki i ogród botaniczny. Zaplanowałam więcej atrakcji do zobaczenia, ale było tak gorąco, ze wolałam wylegiwać się na basenie i łapać mahoń ;) bardzo cieżko było wrócić do chińskiej rzeczywistości.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.