Badania lekarskie

W każdym semestrze dzieci przechodzą badania. Stoi maszyna, do której podłączone są kable i jakby nakładki na zęby. Dzieci podchodzą i nie wiem czy sprawdzają uzębienie, zgryz czy o co chodzi?! Nikt nie potrafił mi wytłumaczyć.

Ale to nic, w porównaniu, co zobaczyłam ostanio. Dzieci miały badania krwi i przegląd generalny. Warunki w jakich się odbylo badanie, przeraziło mnie strasznie.
Najpierw musiały się położyć na stole. Pielęgniarka czy lekarz, nie wiem jakie ma kwalifikacje. Tutaj na wszystkich mówią doktor. Sprawdzała buzie, badała  brzuch i zaglądała w majtki, dotykając intymnych części ciała. Wszystko robione bez rękawiczek!!!! Przebadała około 300 dzieci, nie myjąc nawet rak! Coś obrzydliwego! Z mojego oburzenia się śmiali!
Pózniej dzieciom z palca pobierana była krew i tu kolejne zdziwienie, bo nic nie było oznaczone, czyja to krew:) próbowałam ustalić skąd wie do kogo nalezą próbki?! Bez skutku. Nie wiem jaki był cel tego wszystkiego. Ale było to przerażajace.
Przy okazji warto wspomnieć, iż w przedszkolu obowiązuje hierarchia. Dyra, zastępca, księgowa i ,, doktor”. Pózniej  reszta.  Nie wiem dlaczego ,, doktor”,  jak ja zwą, pełni taka ważna funkcje. Tak na prawdę jest przedszkolną higienistką i z lekarzem nie ma nic wspólnego. Kilka razy schodziłam do niej z dziećmi. Wiadomo, boli brzuch głowa itp. Pani ,, doktor” posmaruje brzuch czy głowę chińska maścią i tyle.Ostatnio dowiedziałam się, ze  odpowiedzialna jest także za ,,ciocie” i ich prace w przedszkolu.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.