Wakacje

Kolejna chińska ciąża donoszona :) po 9 miesiącach wracam na polskie ziemie. Tym razem tylko na wakacje. Wspominałam wcześniej, że praca w przedszkolu, ma swoje plusy. Największym z nich jest miesiąc płatnych wakacji.
Dylemat był czy wracać do Chin czy nie. Inwestycja w wizę była duża, więc trzeba ją wykorzystać do końca. No i dzieci, które kocham już jak własne. Patrzę jak rosną i się rozwijają. I tak pięknie niektóre mówią po angielsku. Moja praca nie idzie na marne ;)
Także ciąg dalszy nastąpi

Trzęsienie ziemi i tajfun

Jakiś czas temu w Xiamen, można było odczuć trzęsienie ziemi. Ja je przepisałam i nic nie odczułam. Trwało  kilka sekund i moja chińska żona, że ona oczywiście się obudziła, łóżko się poruszało itp chiński dramat pełną parą ;) Pózniej  widziałam filmiki ze stacji kolejowej, i rzeczywiście  przez chwilkę poruszyły się pociągi i tyle. Pamiętam, gdy w Gdyni odwiedziłam Centrum  Nauki  Experyment, jest tam pokój w którym można odczuć trzęsienie ziemi, w różnej skali. Całe szczęście, że to nasze było minimalne. Ale było to pierwsze trzęsienie ziemi w moim życiu.

Podobnie jest z tajfunem. Z tym, że do niego były przygotowania. W pracy powstała niemal panika, aż  sama się przestraszyłam. Zwolniono dzieci wcześniej do domu. Odwołane pociągi i samoloty. Kazali mi zakupić pożywienia na 2 dni, na wszelki wypadek. Na początku trochę wiało, pózniej nazbierało się chmur i luną  deszcz. Tajfun przyszedł w nocy i również go przespałam. Przez kolejne 2 dni padało dość mocno. Nie odczuliśmy tego tak bardzo jak np Tajwan. Filmiki czy zdjęcia, które widziałam, spowodowały, że modliłam się, żeby nam dachu nie zerwało. Całe szczęście tajfun był dla nas łaskawy i przyniósł  przyjemne ochłodzenie.

Lekcja

Najdziwniejszą lekcją jaką widziałam w Chinach, była lekcja, korzystania z chińskiego ustępu :)czyli dziury w podłodze.

Dziewczynki zostały ustawione w jednej lini i chińska nauczycielka, pokazywała co i jak. Najpierw należy przyjąć odpowiednią pozycję.Wszystko działo się w klasie, dziewczynki musiały naśladować nauczycielkę. Następnie zrobić co trzeba. Po czym w zależności od tego czy był to 1 czy 2 bierzemy odpowiednia ilośc papieru. Do 1 jeden listek, do 2 -4. Papier odpowiednio składamy i z gracją używamy. W jaki sposób, pokazywała to chińska nauczycielka zapadło mi bardzo w pamięć. Odpowiednie ruchy rąk, pozycje. Później technika mycia rąk.
Pójście do toalety, okazało się wielką sztuką. Nie dziwi mnie teraz, dlaczego Chinki, tak długo siedzą w toaletach i skąd te kolejki.
Podobna sytuacja  dotyczy brania prysznica, moja Chinka równo z zegarkiem w ręku bierze prysznic 30 min. Woda leci, nie wiem nawet ile za nią płacimy i chyba nawet wolę nie wiedzieć. Od jakiegoś czasu mieszka z nami jej siostra, również 30 min. bierze prysznic. Może coś robię nie tak? ! Bo mi prysznic zajmuję max 10 min. Może kiedyś doczekam się lekcji na ten temat